Об авторе / Rozdzial jest drugi /

Pohudel - wydobrzeje

Grzmotnely i niecierpliwy zatupaly po podlodze kopyta.

— No oto ze, oto... gdzie ze dzgasz sie... — I matka chlapala reka poidlo, byle ciele szybciej znalazlo morda kubla. Zapach swiezego gnoju rozniosl sie po chacie.

Wszystko to bylo rodzonym, zwyklym z owego samego dnia, jak on pamietal siebie... Ale dzis w kazdym ruchu, w kazdym slowie matki Wasja odczuwal treme i alarm. Ona to ronila cos, to raptem siadala i cichla, zapominajac o sprawe. Potem, kiedy w piecu rozszerzal sie syk zbiegajacego mleka albo raptem zaczynalo pachniec пригорелым, wskakiwala, nierozgarniety biegala, ale nie jeczala i nie zasmucala sie, jak bywaly przedtem. I goryczka jej przygluszonych chlipan byla nieznosna.

Kiedy wyraznie zarysowaly sie okna i stali sa zauwazalne nawet sklepiki u стен, matka podeszla do jego lozka.

— Wstawaj, synek, — powiedziala ona z zalem.

Oni pragneli nie patrzyc jeden na jeden, byle nie trwozyc siebie jeszcze wiecej. Matka nieodlacznie chodzila za nim. Podala spodni, koszule i валенки. Kiedy on umywal sie, przewracajac gliniastej, uwieszonej na lancuszku umywalki, stala z tylu z recznikiem. Potem on dosiadl do stolu. I, dopoki matka zbierala jestem, caly czas odczuwal na sobie jeszcze dwie pary oczu.

— Ty ze patrzysz na mnie tak, mama? — spytal on.

Oczy matki dokladnie zapytywaly o cos. I bylo w nich jeszcze owo wyrazenie litosci, ktore on widzial zawsze, kiedy, zdarzalo sie, bolal i ona pragnela okazac zyczliwosc jego i dogodzic wszystkim jego dasom.

— Dosyc, mama. Ze похудел — wydobrzeje, — ze szczekania ucieszyc jej, powiedzial Wasja.

On wstal, podszedl do lustra. Zawsze pelne policzki zapasly, nos седловинкои dokladnie wysuwal sie z osoby i stanal wprost, drastyczny zarysowala sie zapadla na skroniach. Brazowe oczy pod gestymi brwiami patrzyly srogo.

Tak, zmienil sie...

— Ze ciebie spytam, synek, - doczekawszy sie, kiedy on skonczy jesc, westchnawszy, powiedziala matka.